„Izera sprzedała już 100 000 aut”. Zamówienia na 4-5 lat

Izera cieszy się sporym zainteresowaniem rynku. – Udało nam się zebrać listy intencyjne od międzynarodowych dealerów na około 100 000 samochodów w perspektywie pierwszych czterech-pięciu lat – powiedział Tomasz Kędzierski, dyrektor strategii i rozwoju biznesu w ElectroMobility Poland, spółce, która ma produkować polski samochód elektryczny. Prace nad budową fabryki mogą zacząć się w kwietniu – pod warunkiem, że rząd premiera Donalda Tuska zatwierdzi dla inwestycji środki z Krajowego Planu Odbudowy.

Izera kosztowała już podatników ponad 500 mln zł. Za te pieniądze zakupiono platformę SEA od Geely, chińskiego producenta aut elektrycznych, co początkowo było oceniane jako wybór kontrowersyjny. Okazało się jednak, że pracownicy EMP dokonali bardzo trafnej oceny możliwości technologii, co widać po innych autach zbudowanych na tej samej platformie: Volvo EX-30, Smart #1 czy Zeekr X. Zaprojektowano także polską „nakładkę” na platformę, tak zwany top hat, czyli karoserię oraz wnętrze auta, stworzono plany fabryki oraz zakupiono ziemię w Jaworznie pod budowę zakładu.

Izera. Stan prac nad polskim autem elektrycznym

Równolegle z pracami nad opracowaniem auta oraz fabryki prowadzone były rozmowy z potencjalnymi odbiorcami z całej Europy. ElectroMobility Poland pochwaliło się, że owocami tych negocjacji jest portfolio zamówień – potwierdzonych listami intencyjnymi – na około 100 000 samochodów Izera. Taką sprzedaż prognozują dystrybutorzy w wybranych krajach UE oraz podmioty zajmujące się oferowaniem i zarządzaniem flotami pojazdów.

Jeżeli chodzi o budowanie tak zwanej księgi popytu, czyli rozpoznawania rynku i rozpoznawania potencjału na nasz konkretny produkt, wykonaliśmy ćwiczenie w postaci kontaktów z dużymi podmiotami. Wykonaliśmy też ćwiczenie w postaci kontaktu z międzynarodowymi grupami dealerskimi, które potencjalnie mogą być importerem Izery na rynkach unijnych. No i udało nam się zebrać listy intencyjne od tych podmiotów na około 100 000 sztuk w perspektywie pierwszych czterech-pięciu lat.

Tomasz Kędzierski, dyrektor strategii i rozwoju biznesu w ElectroMobility Poland

Z fabryki w Jaworznie docelowo wyjeżdżać ma nawet 300 000 aut rocznie, z czego 200 000 – 250 000 marki Izera. Produkować swoje samochody chce tam też Geely, które wymieniane jest jako potencjalny inwestor w ElectroMobility Poland. Budowa fabryki kosztować ma około 6 mld zł, środki z KPO – jeden z kamieni milowych mówi o stworzeniu nowej fabryki zdolnej do produkcji minimum 100 000 pojazdów elektrycznych rocznie – mają pomóc w wystartowaniu z pracami. Pozostałe środki pochodzić mają od inwestora strategicznego oraz z kredytów bankowych.

Zobacz koniecznie:  Polski samochód elektryczny pokazany po raz pierwszy. Zobaczyć znaczy uwierzyć [WIDEO]

Kędzierski zapewnił, że inwestycja jest bardzo dobrze przygotowana, co potwierdziły instytucje finansowe – banki po dokładnym przestudiowaniu planów EMP potwierdziły gotowość do finansowania projektu. W praktyce oznacza to, że nie widzą ryzyka utraty zainwestowanych pieniędzy. Spółka poinformowała w listopadzie 2023 roku, że stopień realizacji projektu wynosił wtedy 39 procent.

fot. Michał Tomaszkiewicz

Dofinansowanie z Krajowego Planu Odbudowy, wsparcie PFR, to część finansowania. Zakładamy, że Polski Fundusz Rozwoju nie będzie jedynym inwestorem, że pojawi się inwestor prywatny. Ubiegamy się też o dług bankowy. To nie jest szalona inicjatywa, która ma być oparta o finansowanie stricte państwowe, ten projekt jest bankowalny, on spełnia kryteria tego, żeby normalny komercyjny bank dał kredyt na to przedsięwzięcie. Zakładamy udział inwestora strategicznego i finansowanie dłużne.

Tomasz Kędzierski, dyrektor strategii i rozwoju biznesu w ElectroMobility Poland

W przyszłości EMP ma zaś wejść na giełdę, co pozwoliłoby na odzyskanie przez Polski Fundusz Rozwoju wyłożonych na spółkę środków.

Ile polskości będzie w Izerze?

Polska jest cichą motoryzacyjną potęgą: sektor automotive odpowiada za 8 procent naszego PKB. Produkujemy głównie podzespoły, nie posiadamy jednak produktu końcowego, własnej marki, która wykorzystałaby potencjał polskich przedsiębiorstw. Tę rolę ma odegrać właśnie Izera – z planów EMP wynika, że w Polsce produkowane ma być nawet 60-70 procent komponentów do samochodów, w tym akumulatory.

Mamy całą strategię lokalizacyjną. W odniesieniu do elementów platformy, zaczniemy od sprowadzenia tego we współpracy z naszym partnerem technologicznym, natomiast stopniowo będziemy też transferować produkcję elementów platformy do Polski. Dość szybko chcielibyśmy relokalizować produkcję akumulatorów. W samym łańcuchu dostawców wartości spodziewamy się, że ta budowana w Polsce karoseria to jest około 30 procent łącznego kosztu materiałów, tak zwanego bill of materials, kosztów wytworzenia komponentów w platformie. W całym samochodzie akumulator stanowi kilkadziesiąt procent. Plan minimum to jest lokalizacja na poziomie 30-40 procent na początku – tyle komponentów ma pochodzić z Polski, od naszych polskich dostawców. Mamy już zdefiniowany projekt samochodu, mamy bodajże 250 tak zwanych pakietów zakupowych, które kierujemy do polskich dostawców, z którymi rozmawiamy o dostawach poszczególnych elementów karoserii. Oczywiście rozmawiamy o relokalizacji produkcji akumulatorów, liczymy na to, że 60-70 procent łańcucha dostaw jesteśmy w stanie w perspektywie 2026-2027 roku zorganizować w Polsce.

Tomasz Kędzierski, dyrektor strategii i rozwoju biznesu w ElectroMobility Poland

Nowy rząd zapowiedział przeprowadzenie audytów projektów zapoczątkowanych za czasów Prawa i Sprawiedliwości. Najgłośniejszym z nich jest Centralny Port Komunikacyjny, pod lupę trafiła także inwestycja w ElectroMobility Poland, która została sprytnie wpisana w Krajowy Plan Odbudowy, jako jeden z kamieni milowych. Nie został on powiązany bezpośrednio ze spółką, co daje możliwość przekierowania środków w inne rejony. Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej sygnalizowało także, że nie jest przekonane do polskości Izery.

To jest dylemat, czy chcemy samochód, który jest polski w małym kawałku, a w dużym kawałku to jest technologia chińska, ale jednak mamy fabrykę w Polsce, która jest jakimś impulsem rozwojowym. Czy też może nie chcemy chińskich technologii, bo postrzegamy to jako zagrożenie. Ale równocześnie istnieje ryzyko być może, że takie technologie zaakceptuje inny kraj unijny i taka fabryka będzie gdzie indziej, a Polacy będą kupować.

Katarzyna Pełczyńska-Nałecz, minister funduszy i polityki regionalnej
fot. Michał Tomaszkiewicz

Szefowa MFiPR poinformowała, że decyzja w sprawie ewentualnego przyznania EMP finansowania z KPO ma zapaść do kwietnia – jeśli będzie pozytywna, będzie to oznaczać możliwość natychmiastowego rozpoczęcia budowy fabryki.

Przemysł motoryzacyjny w skali globalnej działa na zasadzie partnerstw. Technologia rozwijana jest w wielu miejscach na świecie jednocześnie i jest wykorzystywana przez różne marki. My nie robimy tego inaczej, też korzystamy z technologii kupionej od zagranicznego partnera. Jednak to jest tylko część tego samochodu, bo rozwijamy też własne zespoły. Budujemy i projektujemy znaczną część samochodu, do tego samochód będzie bardzo spersonalizowany jeżeli chodzi o tak zwany top hat, czyli tą górną część nadwozia. Mamy unikatową stylistykę, którą zaprojektowaliśmy według naszych wytycznych, łańcuch dostaw do tych komponentów jest zbudowany w znacznej części w Polsce, a podzespoły zostały zaprojektowane wspólnie z zespołami R&D zlokalizowanymi tutaj, lokalnie. Z tej perspektywy jest to jak najbardziej polska marka, polskie przedsięwzięcie, które oczywiście wykorzystuje międzynarodowe partnerstwa, żeby budować własny biznes.

Łukasz Maliczenko, dyrektor rozwoju produktu w ElectroMobility Poland

Udostępnienie części mocy produkcyjnych fabryki w Jaworznie chińskiemu Geely to świadoma decyzja biznesowa, która ma mieć wymierne korzyści dla EMP. Spółka spodziewa się, że za tak dużym graczem chętniej podążą dostawcy akumulatorów, budując w okolicy Jaworzna swoje własne zakłady produkcyjne. Dodatkowe auta nie byłyby konkurencją dla Izery: Chińczycy skupili się na pozycjonowaniu w segmencie premium (stąd obecność Volvo w ich portfolio), polskie auto miałoby należeć do tańszego segmentu. Docelowe ceny i marki, z którymi chce konkurować EMP, utrzymywane są w tajemnicy, wiadomo tylko, że w porównaniu do ofert producentów referencyjnych auta Izery mają być 10-15 procent tańsze.

„Izera sprzedała już 100 000 aut”. Zamówienia na 4-5 lat
Zobacz koniecznie:  Vosco EV2: rzut okiem na polskie auto elektryczne

Czy Izera powinna dostać pieniądze z KPO?

Dziękujemy za opinię!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *