Czy dni europejskich i amerykańskich producentów aut są policzone? Chińczycy postawili ich w bardzo trudnej sytuacji. Zyskali bowiem potężną przewagę konkurencyjną w segmencie aut elektrycznych, które uznawane są za przyszłość motoryzacji. Są w stanie wytwarzać taniej, a wolne moce produkcyjne pozwolą im zalać zachodnie rynki z pokaźną nadwyżką. Nie wszystko jednak, co chińskie, jest w samochodach elektrycznych lepsze. I w tym Ford upatruje szansy na danie odporu nowym, lekceważonym do tej pory konkurentom.
Jim Farley, CEO Forda, w wywiadzie dla Fully Charged Show omówił rosnącą przepaść między chińskimi a zachodnimi producentami samochodów elektrycznych. Ujawnił zatrważające dane: 70 procent wszystkich produkowanych na świecie aut elektrycznych pochodzi z Chin. Państwo Środka stało się centrum elektromobilności. Zachodnie koncerny, skupione na natychmiastowych zyskach, przespały moment, w którym chińscy konkurenci rozpoczęli swój marsz ku dominacji.
Skalę chińskiej produkcji najlepiej obrazuje porównanie z Europą, gdzie rocznie sprzedaje się około 10 milionów nowych samochodów. Chiny dysponują potencjałem produkcyjnym 58 milionów aut rocznie w już funkcjonujących fabrykach. Rynek lokalny jest w stanie wchłonąć około 30 mln aut rocznie. Chińczycy mogą więc zalać europejski (szacowany na 10 mln aut rocznie) rynek swoimi pojazdami. To pokazuje ogromną przewagę Chin, które przez lata rozwijały swój rynek wewnętrzny. Teraz, z gotowymi rozwiązaniami i potężnymi mocami produkcyjnymi zaczęły sięgać po rynki zagraniczne. Coraz więcej producentów, w tym BYD, pojawia się także w Polsce.
Chińczycy uzyskali przewagę nie tylko poprzez osiągnięcie większej skali produkcji. Chińskie firmy posiadają też znaczącą przewagę technologiczną i kosztową. Latami inwestowali w badania i rozwój, a dzięki wsparciu rządu chińskie firmy opracowały zaawansowane technologie bateryjne, które teraz pozwalają im oferować samochody elektryczne w cenach o 25 procent niższych niż zachodnia konkurencja. To prawdziwy cios dla europejskich i amerykańskich producentów, którzy muszą teraz zmierzyć się z perspektywą utraty swoich rynków.
Chińczycy potęgą elektromobilności. Zachodni producenci zaspali?
Jim Farley wyliczył na kilka kluczowych problemów:
- Instytucjonalna inercja: tradycyjne firmy motoryzacyjne, przyzwyczajone do swoich dotychczasowych metod pracy, zbyt wolno dostosowują się do zmian na rynku
- Niewłaściwe priorytety: zachodnie firmy zaniedbały inwestycje w długoterminowe technologie, takie jak baterie do samochodów elektrycznych
- Brak doświadczenia w kluczowych dziedzinach: Zachodnie firmy nie posiadają tak rozległej wiedzy i doświadczenia w dziedzinie baterii i silników elektrycznych
Farley zdał sobie sprawę z powagi sytuacji i postanowił działać radykalnie. Ford utworzył specjalny zespół „Skunkworks” w Kalifornii, którego głównym zadaniem jest opracowanie przełomowych technologii, które pozwolą firmie na odzyskanie konkurencyjności.
Zespół „Skunkworks” działa poza tradycyjnymi strukturami Forda. Jego członkowie, rekrutowani głównie z Tesli i świata Formuły 1, mają pełną swobodę działania. Przede wszystkim nie muszą przestrzegać sztywnych procedur korporacyjnych i są absolutnie niezależni. CEO Forda, Jim Farley, nie ma dostępu do siedziby zespołu.
Słabe punkty BYD: szansa dla Forda
Zespół „Skunkworks” dokładnie przeanalizował samochody BYD i odkrył pewne słabości chińskiego producenta. Okazało się, że BYD, skupiając się na produkcji tanich baterii, zaniedbał optymalizację innych komponentów, takich jak silniki, inwertery i skrzynie biegów (produkuje także samochody spalinowe oraz hybrydy).
Te niedociągnięcia otwierają przed Fordem i innymi zachodnimi producentami szansę na odzyskanie konkurencyjności. Skupiając się na rozwoju wydajniejszych wersji komponentów, które przez Chińczyków zostały zaniedbane, zachodnie firmy mogą stworzyć samochody o lepszych osiągach i większym zasięgu, nawet jeśli będą one wykorzystywać tańsze baterie pochodzące z Chin.